Fundusz awaryjny: 3, 6 i 12 miesięcy kosztów

Ilustracja przedstawiająca skarbonkę wypełnianą monetami i sejf w tle, symbolizujące oszczędzanie i bezpieczeństwo finansowe.

Fundusz awaryjny to pieniądze na awarię, nie na urlop. Mają być pod ręką i nie spadać o 20% w tydzień. Ten tekst liczy trzy proste cele. Nie jest rekomendacją konkretnego konta.

Najpierw miesięczny koszt, potem mnożnik

Weź to, bez czego nie funkcjonujesz przez miesiąc: mieszkanie, jedzenie, dojazdy, leki, minimum na dzieci. Nie wkładaj tu raty za telewizor ani „na wszelki wypadek 500 zł na restauracje”. Przykład: 4 500 zł stałych kosztów.

CelPrzy 4 500 zł kosztówDla kogo ten rząd wielkości
3 miesiące13 500 złJedna pensja, umowa, da się szybko wrócić do pracy.
6 miesięcy27 000 złDzieci, kredyt mieszkaniowy, mniej pewna umowa.
12 miesięcy54 000 złJedyny żywiciel, działalność, drogi najem. To długo i nie każdy da radę.

To przykłady. Podstaw własne koszty. 3 miesiące nie są „za mało” u kogoś bez kredytu. 12 miesięcy nie są obowiązkiem.

Gdzie to trzymać

Konto, z którego przelew wychodzi tego samego albo następnego dnia. Lokata z karą za zerwanie albo fundusz, który waha się o kilkanaście procent, słabo się nadaje na awarię kotła. Oprocentowanie jest drugie. Najpierw dostęp.

Oddziel to od konta na zakupy. Inaczej „poduszka” znika przy pierwszym większym koszyku.

Ile czasu zajmie budowa

Przy 4 500 zł kosztów i 400 zł odkładanych co miesiąc 3 miesiące rezerwy to ok. 34 miesiące. 6 miesięcy — ok. 68 miesięcy. Dlatego zaczyna się od pierwszej tysiąca, nie od ideału. Przelew w dniu wypłaty bije „jak zostanie”.

Jak przelew ustawić, jest w automatyzacji oszczędzania. Jak urośnie nadwyżka po zebraniu poduszki, policzysz w kalkulatorze procentu składanego.

Kiedy wolno ruszyć

Utrata wpływu, leczenie, zepsuty sprzęt, bez którego nie dojedziesz do pracy. Nie nowy telefon i nie „okazja”. Po użyciu wracasz do przelewu, zanim znów planujesz cel urlopowy.