Liczy się cena za sztukę albo za kilogram, nie naklejka „promo”. Poniższy koszyk jest przykładem z września 2026, nie paragonem z konkretnego sklepu. Podstaw swoje ceny z półki albo z aplikacji.
Koszyk: trzy linie
| Produkt | Wariant A | Wariant B | Co tańsze |
|---|---|---|---|
| Mleko 1 l | marka 4,20 zł / l | własna 3,10 zł / l | B o 1,10 zł na litrze |
| Makaron | 500 g za 4,00 zł → 8,00 zł/kg | 1 kg za 6,80 zł | B o 1,20 zł na kilogramie |
| Jogurt 400 g | 3,60 zł → 9,00 zł/kg | dwa razy 150 g w promo 2×2,20 = 14,67 zł/kg | A. Promo na małą sztukę bywa droższa |
Na tydzień: 7 l mleka, 1 kg makaronu, 800 g jogurtu. Różnica z tabeli: ok. 7,70 + 1,20 + (tu liczysz sam, bo gramatura skacze). To nie jest „oszczędzasz 300 zł miesięcznie”. To jest metoda.
Datę i sklep dopisz na kartce. Bez daty porównanie jest reklamą.
Jak liczyć w sklepie
- Przelicz na tę samą jednostkę: zł/kg, zł/l, zł/sztukę przy tym samym gramie.
- Promocja 2+1 ma sens, gdy zużyjesz trzecią sztukę przed terminem.
- Lista z domu. Impuls nie ma ceny jednostkowej, ma tylko kwotę przy kasie.
Aplikacje sklepów pokazują swoją promocję, nie cały rynek. Marka własna bywa tym samym zakładem. Bywa też gorsza. Jedna próba decyduje, nie hasło „zawsze tańsza”.
Koszyk tygodnia wrzuć do budżetu miesiąca. Żeby było widać, czy tańszy makaron cokolwiek zmienia obok czynszu i raty.






